Relacja z CAM Accordion Festival 2026


5.06.2026r.
Autor: Mateusz Doniec

To, co najbardziej cenię w życiu muzyka, to jego nieprzewidywalność. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość i dokąd zaprowadzi człowieka. Jeszcze dwa miesiące temu nie przypuszczałbym, że wyruszę do pięknej, słonecznej Apulii na południu Włoch – do regionu położonego na samym „obcasie” włoskiego buta – aby wziąć udział w naprawdę wyjątkowym wydarzeniu.

Zrządzeniem losu miałem jednak okazję przekonać się, czym jest wspólne muzykowanie z włoskimi akordeonistami, wielogodzinne rozmowy o muzyce i wymiana doświadczeń z ludźmi, których łączy ta sama pasja. Mogę powiedzieć jedno: było to doświadczenie, które zdecydowanie warto przeżyć.

CAM Accordion Festival to wydarzenie organizowane przez Centro Accademico Musicale (stąd skrót CAM w nazwie festiwalu). Choć tegoroczna edycja była już czwartą odsłoną festiwalu, sam pomysł narodził się znacznie wcześniej – około piętnaście lub szesnaście lat temu. Jego źródłem była potrzeba promocji akordeonu klasycznego oraz stworzenia przestrzeni do spotkań młodych muzyków z uznanymi artystami i pedagogami.

Jak wyjaśnia dyrektor artystyczny festiwalu, Angelo Pignatelli, przez wiele lat wraz z Centro Accademico Musicale organizował dwa kursy mistrzowskie rocznie, zapraszając najwybitniejszych przedstawicieli włoskiego środowiska akordeonowego. Początkowo przedsięwzięcie ograniczało się do samych kursów mistrzowskich oraz koncertu finałowego.

Z czasem projekt stopniowo ewoluował. Program został rozszerzony o konferencje, spotkania i koncerty, które dziś tworzą intensywny, kilkudniowy festiwal. W efekcie CAM Accordion Festival stał się wydarzeniem przyciągającym akordeonistów nie tylko z regionu Apulii, ale również z innych części Włoch i Europy. Uczestnicy mają okazję pracować pod okiem wybitnych pedagogów oraz wymieniać doświadczenia z muzykami reprezentującymi różne szkoły wykonawcze.

W tym roku w gronie prowadzących znaleźli się Geir Draugsvoll, Mario Stefano Pietrodarchi, Igor Krizman, Aníbal Freire oraz Luca Colantonio. Festiwal nie ograniczał się jednak wyłącznie do działalności dydaktycznej. Ważnym elementem programu były również koncerty – tegoroczna edycja obejmowała trzy wydarzenia artystyczne prezentujące różnorodne oblicza współczesnej sztuki akordeonowej.

Dyrektor artystyczny festiwalu Angelo Pignatelli (w środku) wraz z częścią zespołu organizacyjnego CAM Accordion Festival (fot. Luca Colantonio).

Skąd właściwie wziąłem się na CAM Accordion Festival? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, muszę cofnąć się o kilka miesięcy.

Od połowy lutego 2026 roku przebywam w Trydencie w ramach programu Erasmus+, realizując staż pedagogiczny w Konserwatorium Muzycznym im. Francesco Antonio Bonporti. Mam tam ogromną przyjemność współpracować z Mario Stefano Pietrodarchim – jednym z najwybitniejszych współczesnych akordeonistów i pedagogów.

Maestro Mario jest człowiekiem niezwykle aktywnym. Niemal co tydzień koncertuje w innym kraju, realizuje kolejne projekty i nieustannie zaskakuje nowymi pomysłami. Co jakiś czas dostaję od niego wiadomość rozpoczynającą się od słów: „Mateusz, wiesz co…”. Z doświadczenia wiem, że po takim wstępie zwykle czeka mnie jakaś nowa przygoda.

Tak było również tym razem. Gdy wspomniał mi o festiwalu organizowanym w Apulii i o tym, że będzie jednym z prowadzących kursy mistrzowskie, nie zastanawiałem się długo. Wraz z jednym ze studentów konserwatorium – Roberto – kupiliśmy bilety na pociąg i ruszyliśmy na południe Włoch. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że czeka mnie kilka dni pełnych inspirujących spotkań, koncertów i rozmów z akordeonistami z różnych części Europy.

Podróż z Trydentu na północy Włoch do Ostuni na południu kraju nie należy do krótkich. W zależności od wybranego połączenia trwa co najmniej dziesięć godzin. Na szczęście długi czas spędzony w pociągu rekompensują przepiękne krajobrazy zmieniające się wraz z każdym kolejnym kilometrem oraz sami Włosi, którzy dosiadając się i wysiadając na kolejnych stacjach, potrafią ożywić nawet najdłuższą podróż. Nie brakuje rozmów, gestykulacji i spontanicznych dyskusji, dzięki którym czas mija znacznie szybciej.

Widok z okna pociągu był tak piękny i tak rzadko spotykany w polskim krajobrazie, że chwilami przypominał fototapetę, a nie rzeczywistość.

Dotarliśmy do Ostuni późnym wieczorem, ale nie oznaczało to końca podróży. CAM Accordion Festival odbywa się bowiem w położonym kilkadziesiąt kilometrów dalej – w Villa Castelli. Podróżowanie po południowych Włoszech, szczególnie w godzinach wieczornych, bywa sporym wyzwaniem, jednak organizatorzy festiwalu zadbali o uczestników w najdrobniejszych szczegółach. Ostatni odcinek trasy – z Ostuni do Villa Castelli – pokonaliśmy samochodem zapewnionym przez organizatorów.

Równie starannie przygotowano kwestie zakwaterowania. Uczestnicy festiwalu zostali ulokowani w wyjątkowej agroturystyce, której największą atrakcją były tradycyjne kamienne domki typu trullo. Te charakterystyczne budowle z wapienia, wpisane na stałe w krajobraz Apulii, należą do najbardziej rozpoznawalnych symboli regionu i nadają temu miejscu niepowtarzalny klimat.

Miejsce naszego noclegu – tradycyjne apulijskie domki typu trullo w Bioagriturismo Masseria Sciaiani Piccola (fot. Bioagriturismo Masseria Sciaiani Piccola).

Zajęcia warsztatowe rozpoczynały się wcześnie – już o godzinie 8:45. Lekcje odbywały się w 45-minutowych blokach, a każdy uczestnik mógł samodzielnie określić w formularzu zgłoszeniowym liczbę zajęć oraz wybrać pedagogów, z którymi chciał pracować.

Ja nie mogłem oprzeć się pokusie odbycia lekcji z Geirem Draugsvollem, którego działalność artystyczną śledzę od wielu lat. Korzystając z okazji, uczestniczyłem również jako słuchacz w zajęciach prowadzonych przez pozostałych wykładowców, obserwując ich metody pracy oraz podejście do różnych zagadnień wykonawczych.

Doświadczenie obcowania z tak wielkim autorytetem jak Geir Draugsvoll było dla mnie absolutnie bezcenne. Podczas lekcji wykonałem dla niego Sonatę A-dur K. 322 Domenico Scarlattiego. Profesor Draugsvoll najpierw skomplementował moją grę, po czym dodał: „but…”. W tym momencie zaczęliśmy żartować, ponieważ przecież właśnie po to przyjechałem na warsztaty – nie po to, by usłyszeć, co było przed słowem „but”, lecz to, co następuje po nim.

Jego uwagi interpretacyjne były niezwykle inspirujące i skłaniały do zupełnie innego spojrzenia na wykonywany utwór. Jestem również pod ogromnym wrażeniem jego poczucia humoru. Obserwując wcześniej Draugsvolla głównie na scenie, nie spodziewałem się, że jest człowiekiem tak serdecznym i obdarzonym tak charakterystycznym, nieco angielskim poczuciem humoru.

Niezwykle interesującym doświadczeniem było również obserwowanie lekcji, podczas której jeden z uczestników wykonywał Et exspecto Sofii Gubajduliny. Szczególna relacja, jaka łączyła Draugsvolla z kompozytorką, sprawia, że jego sposób prowadzenia takich zajęć jest wyjątkowy. W trakcie lekcji wielokrotnie odwoływał się do osobistych rozmów z Gubajduliną, używając sformułowań: „Sofia mówiła mi…” czy „według Sofii…”. To zupełnie inny poziom pracy nad muzyką.

Po lekcji z Geirem Draugsvollem.

Organizatorzy bardzo trafnie dobrali tegoroczne grono wykładowców. Każdy z pedagogów reprezentował nie tylko inny sposób myślenia o muzyce, lecz także odmienny temperament, charakter i styl prowadzenia zajęć. Dzięki temu uczestnicy mogli spojrzeć na rozwój artystyczny z wielu różnych perspektyw.

Duże wrażenie zrobił na mnie Igor Krizman. Prowadził lekcje w sposób niezwykle naturalny i angażujący, a jednocześnie był bardzo uważny na potrzeby swoich uczniów. Potrafił dostrzec moment, w którym potrzebna była konkretna wskazówka techniczna, ale równie dobrze wyczuwał sytuacje wymagające wsparcia i motywacji. Kiedy zachodziła potrzeba dodania uczniowi pewności siebie lub spojrzenia na problem z innej perspektywy, robił to z dużym wyczuciem i klasą.

Równie pozytywne wrażenie pozostawiły rozmowy poza salą lekcyjną. Krizman okazał się osobą otwartą, życzliwą i chętnie dzielącą się swoimi doświadczeniami zarówno jako pedagog, jak i aktywny artysta. To właśnie takie nieformalne spotkania często okazują się jednym z najcenniejszych elementów podobnych wydarzeń.

Igor Krizman podczas zajęć warsztatowych (fot. Luca Colantonio).

Aníbal Freire, jako najbardziej doświadczony spośród wykładowców, cieszył się szczególnym autorytetem i szacunkiem uczestników. Jego iberyjski temperament doskonale odnajdywał się zwłaszcza w pracy nad repertuarem pełnym ekspresji, emocji i żywiołowości. Z dużym zainteresowaniem obserwowałem jego zajęcia, podczas których równie ważne jak kwestie techniczne były energia, charakter i swoboda muzycznej wypowiedzi.

Mario Stefano Pietrodarchi roztaczał wokół siebie aurę wielkiego artysty – i piszę to wyłącznie w pozytywnym znaczeniu tego określenia. Równie imponujące jak jego dokonania sceniczne były jednak otwartość wobec uczestników, życzliwość oraz szacunek, z jakim traktował każdego, niezależnie od wieku czy poziomu zaawansowania. Duże wrażenie robiły również same lekcje, choć ich szczegółowy opis zostawię na inną okazję. Styl pracy Pietrodarchiego zasługuje na osobne omówienie, które znajdzie się w przygotowywanym przeze mnie podsumowaniu stażu pedagogicznego i współpracy z Maestro.

Najmłodszym członkiem grona pedagogicznego był Luca Colantonio. Choć na tym etapie kariery jego dorobek artystyczny jest jeszcze mniejszy niż pozostałych wykładowców, wyróżniał się ogromnym zaangażowaniem oraz bardzo dobrym podejściem do uczestników. Szczególnie dobrze było to widoczne w pracy z najmłodszymi akordeonistami, którym poświęcał dużo uwagi, cierpliwości i energii. Dzięki temu szybko nawiązywał z nimi kontakt i tworzył atmosferę sprzyjającą nauce.

Aníbal Freire podczas lekcji mistrzowskiej (fot. Luca Colantonio).

Istotnym elementem festiwalu były również koncerty. W tym roku publiczność miała okazję uczestniczyć w trzech wydarzeniach artystycznych. Pianistka Sofia Sguazzo i akordeonista Luca Colantonio zaprezentowali program Da Napoli a Buenos Aires, flecista Aldo Di Caterino wraz z akordeonistą Vincenzo Abbracciante wystąpili z koncertem Oda para Astor, opartym w dużej mierze na improwizacji, natomiast ostatniego dnia festiwalu na scenie pojawiło się La Gitane Trio z programem utrzymanym w stylistyce gypsy jazz.

Koncerty sprawiły mi wiele przyjemności i pozwoliły poznać różne muzyczne estetyki, jednak nie ukrywam, że po każdym z nich pozostawał pewien niedosyt. W jednych przypadkach był on większy, w innych mniejszy, ale dotyczył przede wszystkim strony wykonawczej oraz organizacyjnej.

Szczególnie odczuwalny był dla mnie brak nagłośnienia podczas dwóch pierwszych koncertów. W przypadku finałowego, plenerowego występu La Gitane Trio zabrakło natomiast realizatora dźwięku, który mógłby na bieżąco kontrolować brzmienie zespołu. W efekcie niektóre niuanse wykonawcze ginęły, a odbiór muzyki nie zawsze był tak komfortowy, jak mógłby być w tych warunkach.

Być może wynika to również z moich doświadczeń zawodowych, ale odnoszę wrażenie, że w Polsce do kwestii nagłośnienia i realizacji dźwięku często podchodzi się z większą starannością. Zabrakło mi nieco tego dopracowania detali, które potrafi wynieść nawet bardzo dobry koncert na jeszcze wyższy poziom.

Po finałowym wręczeniu dyplomów. Od lewej: Igor Krizman, Geir Draugsvoll, Angelo Pignatelli oraz Aníbal Freire (fot. Luca Colantonio).

Myślę, że najdłużej pozostaną ze mną atmosfera festiwalu, relacje i nowo nawiązane znajomości. Włosi mają niezwykły dar tworzenia wyjątkowego klimatu. Ich serdeczność, otwartość i naturalność sprawiają, że człowiek bardzo szybko czuje się częścią całej społeczności.

Szczególnie zapamiętam wieczory po koncertach, wypełnione tradycyjną muzyką Apulii, wspólnym muzykowaniem, grą na organetto i tamburynach oraz śpiewem. W tych spontanicznych spotkaniach było mnóstwo radości, energii i autentycznej integracji.

Pięknie było obserwować, jak muzyka łączy ludzi pochodzących z różnych części Włoch. Roberto, student konserwatorium w Trydencie wywodzący się z malowniczego Bagolino na północy kraju, bez wahania sięgał po skrzypce i dołączał do wspólnego wykonywania tradycyjnej muzyki Apulii. Takich momentów było znacznie więcej i to właśnie one najlepiej oddawały ducha całego festiwalu.

W pamięci pozostaną również wspólne posiłki i znakomita lokalna kuchnia, która stanowiła ważny element codziennego życia festiwalowego. Przy stole rodziły się kolejne rozmowy, znajomości i muzyczne pomysły.

Ogromną wartością była dla mnie także możliwość spędzania czasu z wykładowcami poza salą lekcyjną. Rozmowy z artystami tej klasy, wymiana doświadczeń i poznawanie ich z bardziej prywatnej strony były prawdziwym przywilejem. Szczególnie cieszę się, że podczas festiwalu udało mi się przeprowadzić wywiady z Geirem Draugsvollem, Aníbalem Freire oraz Igorem Krizmanem. Każda z tych rozmów była inspirująca na swój sposób i dostarczyła mi wielu cennych refleksji, które z pewnością zaowocują w kolejnych publikacjach na Akordeon.info.

Wieczory w Villa Castelli wypełniały wspólne muzykowanie, śpiew i tradycyjna muzyka Apulii.

Czy warto przyjechać na warsztaty do Villa Castelli? Zdecydowanie tak.

Geir Draugsvoll zwrócił podczas naszej rozmowy uwagę na niezwykle istotną rolę pedagogów i nauczycieli muzyki. Jego zdaniem osoby zajmujące się edukacją muzyczną powinny nieustannie inspirować swoich uczniów oraz stwarzać im okazje do spotkań z wybitnymi artystami – takimi, na których patrzy się z podziwem i myśli: „Wow”. Jeśli ktoś chce osiągnąć naprawdę wysoki poziom, potrzebuje takich autorytetów już od początku swojej muzycznej drogi.

Podpisuję się pod tymi słowami, dodając jedynie, że podobne impulsy inspiracyjne są potrzebne na każdym etapie rozwoju. Kontakt z wybitnymi pedagogami i artystami pozwala spojrzeć na własną pracę z nowej perspektywy, daje motywację do dalszego rozwoju i przypomina, dlaczego muzyka jest tak fascynującą dziedziną.

Kilka dni spędzonych w Apulii to również okazja do poznania piękna południowych Włoch, doświadczenia lokalnej kultury oraz spotkania ludzi, których otwartość i serdeczność pozostają w pamięci na długo. Połączenie warsztatów, koncertów, wspólnego muzykowania i włoskiej atmosfery sprawia, że jest to coś znacznie więcej niż zwykły kurs mistrzowski.

Warto też zauważyć, że dotarcie na miejsce nie jest dziś szczególnie trudne. Loty z Polski do Brindisi, położonego najbliżej Villa Castelli, można znaleźć w całkiem przystępnych cenach. Dla wielu akordeonistów może to być więc doskonały pomysł na kilka dni muzycznych wakacji połączonych z nauką i zdobywaniem nowych doświadczeń.

Kolejna edycja CAM Accordion Festival odbędzie się pod koniec czerwca przyszłego roku. Informacje o programie i zapisach z pewnością pojawią się również na Akordeon.info.

Pamiątkowe zdjęcie uczestników CAM Accordion Festival wykonane na terenie ośrodka Bioagriturismo Masseria Sciaiani Piccola.

A sama Apulia? To region, który z pewnością warto odwiedzić. Wielokrotnie słyszałem od znajomych z Trydentu, że południe Włoch różni się od północy niemal pod każdym względem i że jest to zupełnie inny świat. Po tej podróży mogę stwierdzić, że jest w tym sporo prawdy.

Wraz z przemieszczaniem się na południe zmienia się krajobraz. Intensywna zieleń charakterystyczna dla północnych regionów stopniowo ustępuje miejsca odcieniom żółci, złota i brązu. Inne jest również światło, powietrze i sama przestrzeń. Pojawiają się rozległe gaje oliwne, charakterystyczne kamienne zabudowania i krajobrazy, których trudno szukać w okolicach Trydentu.

Był to mój pierwszy pobyt w Apulii i z pewnością nie ostatni. Region zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie zarówno pod względem przyrodniczym, jak i kulturowym. Szczególnie zapamiętam życzliwość mieszkańców, lokalną kuchnię oraz atmosferę, która towarzyszyła całemu wyjazdowi.


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *