Materiał archiwalny opublikowany 10.03.2012 roku na Polskim Portalu Akordeonowym www.akordeon.pl
Aktualizacja: 29.05.2026 r.
Autor: Przemysław Barycki
Jarosław Bester to wybitny akordeonista, kompozytor i lider zespołu Bester Quartet. Ukończył studia w Akademii Muzycznej w Krakowie i jest laureatem licznych ogólnopolskich oraz międzynarodowych konkursów akordeonowych. Jego twórczość i działalność artystyczna wyróżniają się umiejętnym łączeniem muzyki klasycznej z innymi gatunkami, znakomitymi zdolnościami improwizacyjnymi oraz poszukiwaniem nowych możliwości brzmieniowych akordeonu. Koncertował na całym świecie, współpracując z wieloma wybitnymi muzykami. Równolegle rozwija działalność kompozytorską, tworząc utwory o indywidualnym i rozpoznawalnym języku muzycznym.

Jak wyglądały Pana początki nauki gry na akordeonie?
Kiedy miałem cztery lata, mój ojciec kupił niewielki, 14-basowy akordeon produkcji radzieckiej. Instrument od razu bardzo mi się spodobał i koniecznie chciałem nauczyć się na nim grać. Początkowo samodzielnie dobierałem dźwięki tak, aby tworzyły melodie zasłyszane w radiu lub telewizji. W ten sposób nauczyłem się grać ze słuchu prawą ręką.
Gdy poszedłem do zerówki, moja wychowawczyni pokazała mi podstawy gry lewą ręką – wyjaśniła, jak poruszać się po stronie basowej, których palców używać oraz jak akompaniować melodii wykonywanej prawą ręką. Na początku wydawało mi się to dość skomplikowane, jednak stosunkowo szybko udało mi się zsynchronizować pracę obu rąk.
Niedługo później namówiono mnie do przystąpienia do egzaminów do szkoły muzycznej. Początkowo nie byłem przekonany do nauki w takiej placówce. Argumentem, który ostatecznie mnie przekonał, była możliwość otrzymania nowego akordeonu marki Weltmeister, wyposażonego w trzy regestry w prawej ręce. Od tego momentu wszystko potoczyło się już naturalnie i tak akordeon towarzyszy mi do dziś.
Jest Pan laureatem wielu konkursów akordeonowych. Które z otrzymanych wyróżnień uważa Pan za najważniejsze?
Każda nagroda ma dla mnie duże znaczenie, jednak szczególnie cenię pierwszą nagrodę zdobytą w 1997 roku podczas Ogólnopolskiego Konkursu Akordeonowego we Wrocławiu w kategorii zawodowej. Do dziś pamiętam atmosferę tamtego wydarzenia – sportową rywalizację, ale także życzliwy klimat, który towarzyszył uczestnikom konkursu.
Był to zarazem ostatni konkurs, w którym wystąpiłem jako solista. Później jeszcze kilkakrotnie prezentowałem się na scenie z różnymi zespołami, by z czasem skierować swoje zainteresowania i sposób myślenia o muzyce oraz życiu w nieco inną stronę.
Patrząc na Pana działalność artystyczną i twórczość, można odnieść wrażenie, że muzyka klezmerska zajmuje w nich szczególne miejsce. Skąd wzięła się fascynacja tym gatunkiem?
Muzyka klezmerska stała się dla mnie punktem wyjścia do poszukiwania nowych form wyrazu instrumentalnego. Początkowo wraz z zespołem wykonywałem tradycyjny repertuar klezmerski, jednak z czasem – co wydaje się naturalne dla muzyka wykształconego klasycznie – zacząłem poszukiwać rozwiązań bardziej złożonych pod względem rytmicznym, harmonicznym i improwizacyjnym.
W muzyce klezmerskiej dostrzegłem ogromny potencjał emocjonalny i energetyczny. To właśnie te cechy sprawiły, że tak bardzo mnie zainteresowała i zainspirowała do dalszych poszukiwań artystycznych. Można powiedzieć, że podobnie jak Astor Piazzolla wykorzystał tango jako punkt wyjścia do stworzenia własnego języka muzycznego, tak ja potraktowałem muzykę klezmerską jako przestrzeń do twórczego rozwoju i budowania własnej muzycznej tożsamości.
Współpracował Pan z wieloma wybitnymi muzykami z całego świata. Które z tych spotkań i wspólnych projektów wspomina Pan najmilej?
Każdy z artystów, z którymi miałem okazję współpracować, był na swój sposób interesujący i wniósł coś wartościowego do mojego doświadczenia muzycznego. Z pewnością do osób, o których mógłbym powiedzieć najwięcej ciepłych i dobrych słów, należą John Zorn oraz Grażyna Auguścik. Są to wyjątkowe osobowości artystyczne, ale jednocześnie niezwykle otwarci i inspirujący ludzie.
Myślę jednak, że artyści najpełniej opowiadają o sobie poprzez muzykę, którą tworzą. To właśnie w niej najlepiej można odnaleźć ich wrażliwość, sposób myślenia i osobowość.
Jaki jest, Pana zdaniem, klucz do osiągnięcia sukcesu w działalności artystycznej?
Nie wiem, czy istnieje uniwersalny klucz do sukcesu. Wydaje mi się, że najważniejsze jest robić to, co naprawdę się lubi, a przy tym zachować konsekwencję i gotowość do ciężkiej pracy. Wierzę, że jeśli to, co tworzymy, ma wartość, prędzej czy później zostanie dostrzeżone i docenione.
Czy przypomina Pan sobie jakąś zabawną lub nietypową sytuację związaną z akordeonem, która szczególnie zapadła Panu w pamięć?
Nie pamiętam już dokładnie wszystkich szczegółów, ale wydaje mi się, że sytuacja miała miejsce na lotnisku Okęcie w Warszawie. Razem z członkami zespołu bardzo się wtedy uśmialiśmy, gdy celnicy prześwietlali akordeon rentgenem. Po chwili jeden z nich zwrócił się do drugiego i powiedział: „W porządku, dwie maszyny do pisania”. To skojarzenie wyjątkowo nas rozbawiło i do dziś pozostało w mojej pamięci.
Jakie jest Pana największe marzenie związane z działalnością artystyczną i muzyką?
Marzeń mam wiele, jednak jednym z najważniejszych jest możliwość spokojnego tworzenia coraz lepszej muzyki i prezentowania jej publiczności na całym świecie. Chciałbym również, aby w życiu kulturalnym większą rolę odgrywały kompetencje, wiedza i rzeczywista troska o rozwój sztuki, a o kulturze decydowali ludzie mądrzy, odpowiedzialni i dobrze przygotowani do pełnienia takich funkcji.
Jakie są Pana najbliższe plany artystyczne?
W tym roku obchodzimy 15-lecie działalności Bester Quartet (The Cracow Klezmer Band), dlatego przygotowujemy dwa ważne przedsięwzięcia artystyczne. Pierwszym z nich jest premiera nowej płyty Bester Quartet, natomiast drugim – przygotowany przeze mnie projekt oparty na muzyce Mordechaja Gebirtiga.
To obecnie najważniejsze plany, choć życie artystyczne bywa nieprzewidywalne, dlatego niewykluczone, że pojawią się także kolejne inicjatywy. Korzystając z okazji, serdecznie zapraszam wszystkich na nasze koncerty.
Dziękuję za rozmowę. Życzę powodzenia w realizacji artystycznych planów oraz wielu kolejnych sukcesów.
Źródło: besterquartet.com

Dodaj komentarz